zdj. Marcin Jankowski

 

Mateusz Banaszkiewicz

Piêkny, s³oneczny, niedzielny poranek - 15 lipca 1979 roku, przychodzê na ¶wiat i stajê siê oczkiem w g³owie rodziców. Trwa to dwa lata, gdy¿ 14 lipca 1981 roku - to data urodzin mojego brata i on staje siê oczkiem w g³owie rodziców. Wkrótce osi±gam wiek, w którym pokazujê swoj± dominacjê nad m³odszym bratem. Trwa to kilka lat, a¿ do momentu, w którym brat pokazuje mi, gdzie jest moje miejsce. Mia³o to oczywi¶cie swoje plusy - by³ kto¶ znacznie silniejszy ode mnie, p³ynê³a w nas ta sama krew i mia³ mnie, kto broniæ, kiedy zachodzi³a taka potrzeba. W zwi±zku z moim charakterem, który dopiero siê kszta³towa³, mo¿na powiedzieæ - mia³ pe³ne rêce roboty. Pó¼niej szko³a ¶rednia, przeró¿ne do¶wiadczenia - takie i takie. Przyszed³ czas na podejmowanie decyzji i decydowanie o w³asnym ¿yciu, w³asnej przysz³o¶ci. Takim oto sposobem po egzaminach na dziennikarstwo, (na które zreszt± siê dosta³em) wyl±dowa³em w miejscu, do którego poprowadzi³o mnie "co¶", co ciê¿ko wyt³umaczyæ i przez pó³tora roku wype³nia³a mnie my¶l "ora et labora", a ³acina po dzi¶ dzieñ mi towarzyszy i nie ma przede mn± tajemnic. Nastêpnym etapem by³a krótka przygoda z celnictwem i to nie dlatego, ¿e mam na imiê Mateusz, ale dlatego, ¿e. nie wiem dlaczego. Wiem za to, ¿e poczu³em chêæ zostania pedagogiem. A by³o tak - pierwszy rok, super wyniki, prawie dosta³em stypendium, drugi rok - zaczê³o mi siê mniej podobaæ, na trzecim stwierdzi³em, ¿e wiem ju¿ wszystko, czwarty - przelecia³, bo musia³, a pi±tego ju¿ nawet nie pamiêtam. Po dzi¶ dzieñ, ¿ona suszy mi o to g³owê. A propos mojej ¿ony, poznali¶my siê na fotelu dentystycznym - Ona by³a w sytuacji uprzywilejowanej i patrzy³a na mnie z góry. Spocony, pó³ przytomny zaprosi³em j± na kawê. Kawa wyp³ywa³a mi k±cikiem ust, gdy¿ znieczulenie (nie wiem mo¿e siê zapatrzy³a, czy co¶) objê³o nerw twarzowy i nie chcia³o pu¶ciæ. Z tych naszych spotkañ, borowañ i przegl±dów zrodzi³a siê wielka mi³o¶æ, a co za tym idzie - huczne wesele, a po dziesiêciu miesi±cach pojawi³ siê nasz skarb Jonasz. Na razie jest jedynym oczkiem w naszej g³owie, ale pamiêtajmy - historia lubi siê powtarzaæ!

 

kontakt: